Zmiana pracy na 15.000zł/miesiąc ?

Opowiem dzisiaj Tobie historię o pewnym inżynierze, który nie chciał przyjąć propozycji pracy za 15000zł. Jest to dziwne, ale powiem dlaczego. Jest to dość ciekawy powód.

Była to praca przy budowie dużego obiektu przemysłowego, w jednym ze średnich miast w Polsce. Czas budowy miał wynosić ok. 2 lata. Dostał propozycję od znajomego inżyniera, proponowane stanowisko to kierownik robót sanitarnych.

Jednym z powodów było to, że ta osoba była właścicielem firmy projektowej, podobnej do tej jaką prowadzę.

Przez lata budował sieć kontaktów, partnerów biznesowych, od których otrzymywał zlecenia, mimo tego, że zarabiał nieco mniej niż 15000zł miesięcznie. Dla tego przedsiębiorcy ważniejsze od tego kontraktu były relacje ze swoimi partnerami biznesowymi. Jak firma funkcjonuje normalnie na co dzień, to posiada też na „tapecie” porozpoczynane projekty i budowy. Decyzja miała to być w stylu rzucam wszystko i zostawiam klientom sytuację w stylu „rzucam to i martwcie się sami” i znajdźcie sobie zastępcę. Jak byś znajdował się w sytuacji takiego klienta, to na pewno nie byłaby to miła sytuacja, że twój zleceniobiorca kopie cię w tyłek i mówi „martw się sam teraz”, byłoby to nie w porządku. W związku z tym stwierdził, że woli dalej współpracować ze swoimi klientami oraz partnerami biznesowymi zarabiać mniej niż wziąć ten kontrakt na 2 lata. Po zakończeniu kontraktu musiały szukać nowej podobnej pracy albo musiałby zacząć budować swoją sieć kontaktów od nowa, a budowa sieci kontaktów jest bardzo czasochłonną czynnością trwającą wiele miesięcy bądź lat. Jeżeli wypadniesz z „obiegu” to architekt, czy inny partner biznesowy zdąży znaleźć sobie nowego branżowca i na pewno nie zmieni go na ciebie tylko dlatego, że powiesz mu że wróciłeś. Dlatego w takich przypadkach nie zachęcam Cię do rzucania swojego biznesu dla pacy finansowo bardziej korzystnej.

Chyba, że jesteś zdesperowany, masz nóż na gardle i musisz kosztem swojej firmy zdobyć pilnie większą sumę pieniędzy – to wtedy to rozwiązanie myślę, że będzie na miejscu.

Co by zaszło jeżeli ten inżynier wziąłby ten kontrakt?

Na pewno musiałby przebudować swoje życie. Przede wszystkim musiałby szybko pokończyć swoje zlecenia, być może musiałby pracować „po godzinach”, nawet wieczorami czy nocą oraz w weekendy. Ucierpiałaby jego rodzina (współmałżonek, dzieci), byłby przemęczony, niewyspany. Albo rzuciłby te zlecenia, powodując utratę reputacji wśród klientów, na pewno nie będą go już nigdy polecać, niektórzy z nich pewnie by zostawili w internecie negatywne opinie – będzie miał więc wielkie trudności do powrotu do biznesu. Jeżeli będzie miał rozpoczęte umowy, będzie się musiał je rozwiązać – jeżeli poniósł już jakieś koszty, być może nie będzie mógł ich rozliczyć ze zdenerwowanym klientem. Chyba, że przeniesie umowę na znajomego inżyniera – z tym zazwyczaj jest trudno, bo mało kto chce przejmować rozpoczęte zlecenia.

Będzie musiał również zastanowić się czy zrezygnować z wynajmu swego biura (jak zrezygnuje, to pewnie ktoś zajmie puste biuro). Jak będzie dalej wynajmować to będzie „na marne” płacił czynsz (kilkaset do kilku tysięcy zł za najem biura miesięcznie, zależy od powierzchni).

W nowej pracy będą go „nękać” telefonami osoby, chcące powierzyć mu nowe zlecenie (znalazły jego nr telefonu na różnych stronach, portalach, wizytówkach internetowych, oraz nowi klienci z polecenia byłych klientów). Chyba, że zmieni numer telefonu, co jest również w pewien sposób problemem.

A co ja bym zrobił w podobnej sytuacji?

Myślę że postąpiłbym podobnie, z uwagi na fakt, że również jestem przedsiębiorcą i posiadam własną firmę, wyrobioną sieć kontaktów i… lada chwila będę miał na pokładzie praktykantów, którzy będą wymagali ode mnie, abym był przy nich i przekazywał im na bieżącą potrzebną wiedzę w zakresie projektowania instalacji sanitarnych (przy okazji polecam Tobie niedawno opublikowany wpis na temat praktyk studenckich oraz budowlanych – LINK). 

A co z funkcją którą mogę pełnić jako kierownik robót sanitarnych? Mimo tego, że posiadam uprawnienia budowlane do projektowania i kierowania robotami instalacyjnymi (nie lepiej zostać tylko kierownikiem robót?), największa ilość zleceń to właśnie projekty instalacyjne (kilkadziesiąt zleceń jednocześnie). W mniejszości są to sprawy związane z nadzorami na budowach (średnio ok 10 budów jednocześnie-są to raczej mniejsze budowy, nie wymagające codziennego przebywania na budowach). Być może z czasem udziały projekty/budowy się zmienią na korzyść budów (kierownik zarabia więcej niż projektant), ale będzie pewnie to zmiana bardziej “ewolucyjna” niż “rewolucyjna”.

Do tego dochodzi jeszcze funkcja “Youtubera”, czyli twórcę materiałów inżynierskich na kanale Youtube (zdradzę Tobie, że jeszcze nie zarabiam bezpośrednio z kanału), ostatnio bardzo zaniedbana z powodu dużej ilości zleceń projektów i budów. Przy okazji, mam również pewne strategiczne plany pozyskać kilka godzin dziennie na aktywności internetowe (chcę bardziej rozwinąć swój kanał Youtube –> LINK KANAŁU oraz blog – ten który teraz czytasz), opracować nowe e-booki, które możesz kupić w moim SKLEPIE, zbudować kurs online (kurs z podstaw projektowania instalacji sanitarnych, jeżeli jeszcze o tym kursie nie słyszałeś – LINK do prezentacji).

W przyszłym roku planuję pewne przedsięwzięcie, które z założenia będzie pochłaniało mnóstwo czasu, również kilka godzin dziennie, być może nawet w wymiarze całego etatu – na razie nie zdradzę Tobie co to ma być za przedsięwzięcie, ale z założenia będzie „mocne”.

To tyle na dziś, w następnym wpisie porozmawiamy co nieco na temat instalacji podłogowych. Link do wpisu pojawi się TUTAJ.

Do zobaczenia wkrótce!

 
 
Jeżeli chcesz zapisać się na listę mailową, wyślij wiadomość o treści: “ZAPISZ MNIE” na adres: mailing.zielazek@gmail.com

Jeżeli jesteś zainteresowany aktualnymi informacjami dotyczącymi mojej działalności, to zachęcam do polubienia mojego Fanpage’a na FB, kanału na YT – wtedy nie ominą Cię żadne informacje, które publikuję.

Jesteś średnią pięciu osób, z którymi najczęściej przebywasz

JESTEŚ ŚREDNIĄ PIĘCIU OSÓB…

Jest takie mądre powiedzenie:
“JESTEŚ ŚREDNIĄ PIĘCIU OSÓB Z KTÓRYMI NAJCZĘŚCIEJ PRZEBYWASZ”

Można rozwinąć to zdanie w ten sposób, że osoby, z którymi najczęściej przebywasz, wywierają bardzo duży wpływ na Ciebie, przede wszystkim jak myślisz, jak się zachowujesz i jak i co mówisz.

Twierdzenie jest z natury neutralne.

Możesz mieć te 5 osób, z którymi czujesz się dobrze i nic więcej nie jest Tobie do szczęścia potrzebne. To dobrze. Tak trzymaj.

Możesz mieć te 5 osób, z którymi czujesz się ok, ale Twoje dążenia są “ambitne” w jakiejś dziedzinie i te osoby nie są w stanie Ci pomóc się rozwijać. To już tak nie do końca jest dobrze dla Ciebie.

Możesz mieć te 5 osób, które w Twoim odczuciu “ściągają Cię w dół”, Wpływają na Ciebie negatywnie, powodują że Twoje zachowanie lub myślenie jest równie złe, jak ich i powstaje u Ciebie wewnętrzny konflikt. To już jest bardzo niedobrze.

Może być coś pośrodku lub pomiędzy tymi wymienionymi.

Niekoniecznie musi to być 5 osób (nieco mniej lub nieco więcej), ale statystycznie tyle wychodzi:)

Co ja bym zrobił?


Postarał się ograniczać przebywanie z osobami “ciągnącymi Cię w dół” a zastanowił się, kto mógłby być osobą, która pomoże mi znaleźć się w pożądanym miejscu. Nie oznacza to, że masz odciąć się od wszystkich. Spotkania z każdym mogą być dla Ciebie w jakimś stopniu “mądrą lekcją”. Chodzi głównie o regularne przebywanie z konkretnymi osobami.

Wpis ten nie rozwiązuje wszelkich problemów w tej kwestii, a na ten temat można książki pisać. Jak znajdę taką to podzielę się z Tobą jakimś odnośnikiem do tytułu, jeżeli tego potrzebujesz.


Mówiąc wprost:

Chcesz być miliarderem? Spotykaj się z ludźmi bardzo bogatymi i ucz się od nich tego, jak być miliarderem.

Chcesz być wybitnym sportowcem? Spotykaj się z mistrzami czy ekspertami w danej dziedzinie sportu i ucz się od nich tego, jak być super sportowcem.

Chcesz być dobrym projektantem? Zdobywaj wiedzę od nich i ucz się tego jak oni działają….

A jaką średnią pięciu osób jesteś Ty?

 

Dzisiaj rekomenduję Tobie dwa rodzaje aktywności:

 

1. Liga “początkujący”

Spotkania w grupie aktywnych osób przedsiębiorczych, działających przy “małych biznesach”. Grupy takie nazywane grupami Mastermind, które wspólnie rozpracowują wspólny rozwój.
Ja osobiście prowadzę taką grupę w Szczecinie. Jeżeli chcesz się więcej dowiedzieć,  skontaktuj się ze mną.

2. Liga “profesjonaliści”

Spotkania podobne jak wyżej, lecz działające w większych biznesach, o większej skali i obrotach. Rekomendowana grupa opiera się na wartościach katolickich. Grupa działa na terenie prawie całego kraju a także w kilku miastach w innych krajach, skupia obecnie polską społeczność.Oto link: https://towarzystwabiznesowe.pl/
Przy okazji, planowane jest otwarcie Szczecińskiej grupy Towarzystw Biznesowych.

Dołączysz?

Aha.

Ten wpis znajduje się także na moim rozwojowym Fanpage na Facebooku, jeżeli wpis ten daje Tobie wartość, proszę Cię o polubienie wpisu i pozostawienie jakiegoś wartościowego komentarza.

Link: https://www.facebook.com/Kamil-Zielazek-mikroblog-107426500760547